Aktualności

Wietnam. W grobie cesarza.

27 marca 2025
Autor:
Rafał

Wieczne życie cesarza.

Do Hue w środkowym Wietnamie wpadamy na chwile, po to by zobaczyć jak cesarze Nguyen przygotowywali się do życia po śmierci. Olbrzymie grobowce, które kazali sobie wybudować to właściwie rozległe tereny. Stawiano w ich obrębie świątynie, biblioteki, sceny teatralne, domy steli, pawilony światła, czy pomieszczenia, gdzie cesarz odpoczywał z konkubinami. Grobowce miały służyć cesarzom w ich wiecznym życiu, więc nie szczędzili na ich budowę ani pieniędzy, ani wysiłku tysięcy ludzi. 

Zwiedzamy trzy grobowce i każdy z nich jest w innym stylu. Potem jedziemy po rozległej Cytadeli, gdzie cesarze mieszkali i rządzi w doczesnym życiu. Z roku na rok coraz więcej budowli tu przybywa. Są odbudowywane po bombardowaniach w czasie wojny amerykańsko-wietnamskiej. 

Jedziemy też do opuszczonego parku wodnego na obrzeżach Hue, który jest alternatywą dla zabytków z przewodników turystycznych. Powoli staje się on popularnym i zatłoczonym miejscem, miejecem na spacer.

Cafe on Thu Wheels

Myśląc o Hue nie myślę jednak ani o grobowcach cesarskich, ani o cytadeli. Myślę o Cafe on Thu Wheels, niewielkiej restauracyjce, którą prowadzą Ky i Ly. To co one robią w tej ciasnej i ciemnej kuchni jest nie do uwierzenia. 

W 12 osób zajęliśmy niemal całą część dolnego poziomu. Cudzoziemcy, którzy przechodzili przed restauracją, dziwili się pewnie dlaczego tu taki tłok. I nawet nie przypuszczali jakie niesamowite smaki tracą, nie występując tutaj. Dziewczyny za cokolwiek się nie zabiorą z menu, to wychodzi perfekcyjnie. 

Pierwszego dnia zamawiamy to na co mamy ochotę. Ja biorę krewetki w sosie z marakui. Problem robi się dla wszystkich drugiego dnia, ponieważ każdy poleca innym i zachwala danie, które zamówił dzień wcześniej. I co tu wybrać?

Bun bo Hue

Lokalnym daniem w tym mieście jest bun bo Hue. I oczywiście to zamawiam. To zupa z makaronem ryżowym, wołowiną, golonką. Podobna do pho, ale makaron inny. Jak powiedzieli by Wietnaczycy: same, same but different…

W hotelu mieliśmy śniadanie, gdzie była całkiem niezła zupa, ryż, warzywa, kurczak, ale Jacek skomponował swoje danie. W Wietnamie jest bardzo mało produktów mlecznych, a w naszym hotelu był jogurt w niewielkich słoiczkach. Jacek dodał do niego świeżą marakuję i wyszedł wyśmienity deser, którym wszyscy się zajadali. 

Kolejna wycieczka do Wietnamu już na wiosnę 2023!

Przeczytaj więcej o naszych podróżach w Azji:

Skomentuj ten wpis jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *