Trzeci dzień (i ostatni 🙁 ) spędzamy zwiedzając świątynie Angkor w Kambodży. Na koniec zostawiliśmy sobie te najlepsze, czyli Angkor Thom, Ta Prom i Angkor Wat. Angkor Thom była ostatnią stolicą Angkor wybudowaną przez Dżajawarmana VII pod koniec XII wieku. Składa się z wielu budowli, a najwspanialsza to Bayon z ponad setką twarzy na wysokich wieżach. Obok stoi Baphuon mająca 34 metry wysokości, Phimeanakes, Taras Trędowatego Króla, Taras Słoni… Dobrze że świątynie otoczone są drzewami, dającymi cień ponieważ temperatura dochodzi do 34 st Celsjusza. Dodatkowo duża wilgotność powoduje, że musimy schłodzić się bryłą lodu rzuconą na kark (i nie tylko 🙂 na kark). Ta Prom znana jest z tego, że wdziera się do niej dżungla, a wielkie figowce oplatają swymi korzeniami mury budowli. Na deser zostawiliśmy sobie najwspanialszą świątynię – Angkor Wat. Najpierw jedziemy do niej wcześnie rano na wschód słońca, a po południu zwiedzamy ją dokładnie. Składa się z trzech poziomów, a do schodów na ostatnie piętro ustawiła się spora kolejka, ale widok z góry zapiera dech w piersi, więc warto było stać w pół godzinnej kolejce. Tuż przed zamknięciem Angkor Wat udaje nam się obejść ją w koło by oglądnąć najwspanialsze płaskorzeźby w Angkorze. Wieczorem oddajemy się w ręce masażystów i kończymy wieczór w Cheers Club na Pub Street.
Skomentuj ten wpis jako pierwszy!
Dodaj komentarz